Najlepsze momenty 2019 roku – podsumowanie roku Travel and Keep Fit

Podsumowanie roku to jeden z moich ulubionych wpisów na blogu. Na codzień dzieje się tyle rzeczy, a życie ma tak zawrotne tempo, że wiele wspaniałych momentów ucieka z pamięci lub przechodzi się nad nimi do porządku dziennego. Tymczasem to właśnie chwile są tym, co warto celebrować, wspominać i być z nich dumnym. Mój 2019 był naprawdę intensywny i pełen zmian, ale mam poczucie, że udało mi się go maksymalnie wykorzystać. A Wy? Zrobiliście swoje podsumowanie?

1. Wyprawa do Ladakh w Himalaje

Tegoroczna wyprawa do Ladakh w Himalaje była chyba największym zaskoczeniem. Nie miałam jej w planach, ale kiedy zostałam zaproszona przez India Someday, aby być częścią tej podróży – nie zastanawiałam się ani chwili. To było ogromne wyzwanie logistyczne, zdrowotne i wytrzymałościowe i jednocześnie próba siły charakteru. Kolejny raz udowodniłam sobie, że jestem silniejsza niż mi się wydaje. W zamian dostałam najbardziej spektakularne doświadczenie ostatnich lat – surowość Himalajów, spanie w -10 stopniach i walkę z chorobą wysokościową. Dodatkowo bycie częścią natury o takiej potędze, było lekcją pokory na ten rok. Więcej o tej wyprawie przeczytacie TUTAJ.


2. Skok ze spadochronem na Key West na Florydzie

Wiecie, że lubię przygody i staram się żyć maksymalnie „tu i teraz”. Życie jest dla mnie zbyt ulotne i za szybko przecieka przez palce, żeby odkładać na później rzeczy, których chce się doświadczyć. Moja lista marzeń do spełnienia jest długa, ale konsekwentnie, krok po kroku, odznaczam na niej kolejne punkty. Ten rok był zdecydowanie pod znakiem nowych, ekstremalnych wyzwań. Po raz pierwszy skakałam ze spadochronem i to w wyjątkowym miejscu – na Key West na Florydzie.  Oglądanie rekinów pływający w lagunach podczas spadania pamiętam do tej pory :) Koniecznie zobaczcie filmik z tego skoku TUTAJ.


3. Kolejna zima spędzona w Mimi

Drugi rok z rzędu spędziłam kilka zimowych miesięcy w Miami. Mieszkanie nad oceanem było moim ogromnym marzeniem od wielu lat. Wyobrażałam sobie jak to jest budzić się z widokiem na wodę i zaczynać dzień czując piasek pod stopami. Jak z ulubionym kubkiem kawy idę boso oglądać wchód słońca. Niby małe rzeczy, tylko ulotne chwile, ale dla mnie były spełnieniem wyobrażenia o pięknym życiu. Długo czekałam na swój moment, ale udało mi się ułożyć moją pracę i życie tak, że teraz Miami jest moim drugim domem.


4. Jeżdżenie motocyklem po Teksasie

To musiało się tak skończyć. Do motocykli ciągnęło mnie zawsze, ale brakowało mi kontekstu. Wystarczył jednak jeden raz i jeden bodziec, czyli podróż motocyklem po Nepalu, żebym kompletnie przepadła. Motocykl daje mi niezwykłe poczucie wolności, niezależności i pozwala podróżować w zupełnie inny sposób, niż robiłam to dotychczas. W tym roku miałam okazję pojeździć po Teksasie i powiem Wam tak – było dokładnie tak jak w amerykańskich filmach. Uwielbiam to!


5. Prowadzenie treningu na Malediwach

Na Malediwy zostałam zaproszona przez luksusowy resort Fushifaru, żeby poprowadzić dla gości resortu treningi fitness i pokazać im, że można trenować i być aktywnym wszędzie, nawet na końcu świata, w raju, bez sprzętu, profesjonalnej siłowni i miliona wymówek. Pewnie gdybyście kilka lat temu powiedzieli mi, że będę zapraszana do najpiękniejszych miejsc na świecie, by łączyć pasję do podroży i sportu z pracą, to byłabym zdumiona. A rok 2019 pokazał mi, że jeśli naprawdę w siebie wierzysz i robisz ciekawe rzeczy, to inni będą chcieli być częścią twojego świata i cię w nim wesprą. Cała historię o moim pobycie na Malediwach i byciu tam instruktorem fitness przeczytacie TUTAJ.


6. Rejs luksusowym statkiem po Bahamach

Rej luksusowym statkiem Royal Carribeans po Bahamach był zdecydowanie jedną z najbardziej czadowych przygód tego roku. Moje wyobrażenia o tym, jak może wyglądać życie na statku, były równe zeru. Oczywiście zdawałam sobie sprawę z tego, że takie statki mają wiele atrakcji, ale to, że są mini miastami na których jest dosłownie wszystko, wprawiło mnie w osłupienie. Taki rejs nigdy nie był na mojej liście marzeń, ale muszę przyznać, że była to świetna przygoda i odkryty zupełnie nowy sposób na podróżowanie. Więcej o tej podróży pisałam TUTAJ.


7. Zjazd największą zjeżdżalnia w Ameryce Północnej (i w moim życiu)

Podczas rejsu po Bahamach z Royal Carribean, spędziliśmy jeden dzień w CocoCay – wyspie wodnych rozrywek na Karaibach. Słynie z tego, że znajduje się na niej najwyższa w Ameryce Północnej i na Karaibach zjeżdżalnia wodna – Daredevil’s Peak, która liczy 45 metrów wysokości. Jak się pewnie domyślacie, od niej zaczęłam, bo nie lubię czekać i nie uznaję zasady „najlepsze na koniec”, tylko „najlepsze na już” :) Uczucie spadania w dół z 45 metrów, w zawrotnym tempie, jeszcze z efektami świetlnymi po drodze opisałabym jako bezcenne. Możecie to zobaczyć TUTAJ. Zwróćcie szczególną uwagę na moją minę w filmiku, bo ona odpowiada na pytanie, czy warto spróbować ;)


8. Lekcja latania awionetką w Miami

Latanie było jednym z moich marzeń z dzieciństwa i w tym roku miałam szansę je spełnić. Podczas pobytu w Miami, odkryłam szkołę lotów w której można odbyć lekcję lotu awionetką. Zobaczcie cały filmik TUTAJ. Co tu dużo mówić – doświadczenie bycia pilotem jest absolutnie wyjątkowe i myślę nad tym, by bardziej się w to zaangażować.


9. Koncert  reggaeton Daddy Yankee

Słucham muzyki latino i reggaetonu od ponad 15 lat, ale nigdy wcześniej nie miałam okazji być na koncercie na żywo. W tym roku w Krakowie tańczyłam pod sceną na Daddy Yankee i to było czyste szaleństwo w najlepszym tego słowa znaczeniu. Było niesamowicie (a potem dziwić się czemu tak ciągnie mnie do Miami :D). Marzenie na 2020 – w końcu pójść na koncert Malumy, bo zawsze jestem w innej części świata, niż jego trasy koncertowe.

10. Nominacje i wyróżnienia bloga

Ten rok był dla Travel and Keep Fit rokiem wyróżnień i docenienia. Mój blog i  Instagram trafiły do kilku branżowych rankingów – znalazłam się w TOP 10 Instagramów i Top 25 blogów podróżniczych w Polsce według See Bloggers i w rankingu 10 najbardziej wpływowych blogerów podróżniczych w kraju według Dziennika Turystycznego. Wspaniałe zwieńczenie mojej pracy przez ostatnie 3 lata.

11. Bycie w chmurach na Maderze

Pomyślcie chwilę – kiedy ostatni raz znaleźliście się w miejscu, które sprawiło, że zapomnieliście, jak się nazywacie, skąd jesteście, jaki jest rok czy godzina.  W którym nie czuliście zmęczenia, niewyspania czy ciążącego na plecach plecaka. W takim, które przeniosło Was do świata, gdzie liczy się tylko „tu i teraz” i nic nie ma znaczenia, wszystkie problemy wyparowują i człowiek czuje się lekko, odczuwa wielki spokój i pogodzenie ze wszystkim. Wschód słońca na Pico do Arieiro na Maderze był w tym roku jednym z tych miejsc, które sprawiły, że zapomniałam o całym świecie wokół. Koniecznie przeczytajcie o nim TUTAJ i dopiszcie na swoją podróżniczą listę – jest niesamowite!


12. Rok prelekcji i wspaniałych spotkań z czytelnikami

W tym roku udało mi się ułożyć podróże w sposób pozwalający mi w końcu wziąć udział jako prelegentka w różnych konferencjach i festiwalach. W czerwcu wystąpiłam na See Bloggers, w październiku na World Travel Show, a w listopadzie na Festiwalu Kobiet. Przypomniałam sobie jak cudownie jest moc spotykać czytelników na żywo i w końcu moc ich uściskać i powymieniać doświadczenia. W życiu na walizkach takim jak moje, kiedy wiele rzeczy mnie omija, jeszcze bardziej doceniam możliwość podzielenia się na żywo moimi doświadczeniami i ten najważniejszy dla mnie, prywatny kontakt z Wami. Chciałabym, abyśmy w 2020 roku mieli jeszcze więcej takich okazji i już nad tym pracuje ;)

13. Najpiękniejszy trekking w Szwajcarii na 31 urodziny

Swoje 31 urodziny spędziłam na szlaku w Szwajcarii i to był najcudowniejszy prezent na świecie – potęga przyrody, poczucie wolności, otaczające mnie z każdej strony piękno. Nie planowałam tego szlaku, ale widać to było mi pisane, żeby tam podziękować za kolejny rok. 5 Lakes Trail w Zetmatt to według mnie jeden z najpiękniejszych w Szwajcarii, więc lepiej trafić nie mogłam. Koniecznie przeczytajcie o nim TUTAJ.


14. Spacer po najdłuższym wiszącym moście w Europie

Moja pierwsza reakcja, gdy usłyszałam o tym, że w Szwajcarii znajduje się najdłuższy wiszący most w Europie, była następująca: nie przegapię tego za żadne skarby! Jedno z bardziej spektakularnych miejsc jak widziałam w tym roku i must see dla każdego żądnego adrenaliny. Widoki zapierają dech w piersi. Zresztą zobaczcie sami TUTAJ, bo udało mi się nakręcić dronem wiralowy filmik z tego mostu, który sharowała m.in. Martyna Wojciechowska i oficjalny profil tourism board  Szwajcarii – My Switzerland, dając mu kilkaset tysięcy odsłon. A i niestety straciłam tam swojego drona.


15. Całkowita przebudowa bloga na jego 3 urodziny

To była dla mnie jedna z najważniejszych zmian w 2019 roku. Na 3 urodziny bloga postanowiłam całkowicie go przebudować, od zera stworzyć szatę graficzną, całą koncepcję, wymienić logo. Czułam, że wcześniejsza wersja już do mnie nie pasuje i to nie jestem ja. Postawiam na minimalizm, piękną ekspozycję zdjęć, stonowaną kolorystykę – wszystko po to, by strona była dla Was ciekawsza, bardziej czytelna i jak najlepiej prezentowała Wam moje historie ze świata. Teraz czuję,  że to moje miejsce w sieci i mam ogromna nadzieję, że Wam też się ono podoba :)

16. Lot paralotnią w Tyrolu

Kolejnym punktem na liście marzeń był lot paralotnią. Pomimo kilku podejść przez długi czas mi się nie udawało – a to ze względu na brak czasu w podróżach, a to złą pogodę, a to poczucie, że jednak widok nie będzie spektakularny. I w tym roku dostałam swoją szanse w Tyrolu. Było idealnie – piękna pogoda, szmaragdowe jezioro a wszystko otoczone Alpami. Na pewno to nie był mój ostatni raz! Więcej TUTAJ.


17. Pływanie z żółwiami i rekinami na Malediwach

Malediwy są jednym z kilku miejsc na świecie, do których lata się specjalnie po to, żeby nurkować. Rafy koralowe i tutejszy podwodny świat są po prostu powalające. Powiem Wam szczerze, że tylko dla tego jednego doświadczenia warto było tu lecieć przez pół świata, bo to jest coś, co zostaje w głowie i sercu na zawsze. To właśnie w tym roku po raz pierwszy doświadczyłam pływania z żółwiami i rekinami i to był jedne najbardziej wzruszających widoków.


18. Wystąpienie w teledysku salsowym Eleatheo

Część z Was już o mnie wie, że przez ponad 18 lat tańczyłam zawodowo, w tym 8 lat tańce latynoamerykańskie – głównie salsę i sambę brazylijską. W pewnym momencie życia zamieniłam karierę taneczną na naukową i wyjechałam na studia za granicę. Od dekady już nie występuję na scenie, ale tęsknota pozostała ogromna. Kiedy więc chłopaki z Elatheo zaprosili mnie do swojego salsowego teledysku, byłam przeszczęśliwa, bo ponownie mogłam stanąć przed kamerą. Po kilku miesiącach okazało się, że ten teledysk stał się hitem i ma już ponad 2 mln wyświetleń na całym świecie. Duma! Klip wrzucam poniżej:


19. 30 tys. wyświetleń filmu o Malediwach na YouTubie

To jest dla mnie coś, bo YouTube nie jest moim głównym kanałem przez który pokazuję Wam swoje podróże i o filmowaniu nie wiem za wiele. Mój pierwszy większy film z Malediwów właśnie dobił do 30 tys. wyświetleń i każdego dnia dostaję pytania o ten wyjazd od ludzi którzy właśnie przez YT docierają na mój blog. Przyznam, że bardzo napracowałam się nad ujęciami, zwłaszcza tymi z drona, wiec tym bardziej ogromnie doceniam zainteresowanie. Jeśli jeszcze go nie widzieliście, to będzie mi miło jeśli go obejrzycie i oczywiście zostawicie swoją opinie :) W 2020 mam zamiar nakręcić kolejne filmy na YT i rozwinąć kanał.


20. Reunion z przyjaciółmi ze studiów w Korei Południowej w Paryżu

Od momentu moich studiów w Seulu minęło dziewięć lat. Jednak pomimo tego wciąż przyjaźnię się z grupą ludzi, którzy ze mną studiowali. Od czasu studiów regularnie urządzamy sobie reunion w różnych miejscach. Pomimo tego, że każde z nas ma swoje życia, karierę, rodzinę, robimy wysiłek, żeby znaleźć kilka dni w roku na spotkanie. W tym roku padło na Paryż i to przed samymi świętami – więc piękny, magiczny, odświętny. To jedna z najcenniejszych więzi, jakie mam. Międzynarodowa przyjaźń, która trwa od tylu lat na przekór różnym kulturom, odległościom i zobowiązaniom. Jeśli ktoś mnie pyta, czy warto odważyć się studiować za granicą, to podaję ten przykład. Warto, bo to co zyskujesz po – jest już na całe życie i jest wspaniałe.

21. 100 tys. followersów na Instagramie

Które wybiło na dzień przed Wigilią. Właściwie nie miałam w planach umieszczać tego na liście, ale moi najbliżsi namówili mi, że jest to coś, z czego warto być dumnym i co warto podsumować. Ja jestem dumna nie z samej liczby, która przyprawia mnie o zawrót głowy, ale z tego, że pomimo niej, wciąż mam z Wami osobisty kontakt, mój Instagram prowadzę od początku do końca sama i nigdy nie zostawiłam żadnej wiadomości bez odpowiedzi. Ze stworzenia tej więzi z tak ogromną, międzynarodową grupą ludzi, którzy podzielają moją pasje do podroży i wyzwań jestem najbardziej dumna na świecie i to był mój najlepszy prezent na Święta.

22. Sylwester w Tel Awiwie

Rok 2019 kończę w najlepszy możliwy dla mnie sposób – z przyjaciółmi, w miejscu w którym jeszcze nie byłam. W tym roku spontanicznie padło na Tel Awiw i to jest strzał w dziesiątkę – pogoda jest piękna, jedzenie znakomite, a miasto wciągające. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego podsumowania roku, niż właśnie uczczenia go podczas tego co kocham najbardziej – eksplorowania i  odkrywania.

Close Menu