Podobno zajmuje cztery sekundy, zanim większość z nas zacznie czuć się nieswojo z ciszą podczas rozmowy, w towarzystwie innych osób, a nawet z powodu własnych myśli i wewnętrznego dialogu.

Siedząc ostatnio w kawiarni, przyglądałam się grupie znajomych. Gdy ich rozmowa na chwilę ucichła, wszyscy niemal od razu sięgnęli po telefony, jakby cisza była czymś, co trzeba natychmiast wypełnić. Nikt nie patrzył drugiemu w oczy, nie czekał na naturalny bieg konwersacji. Ta krótka chwila milczenia wydawała się nie do zniesienia, a powietrze wokół nich zgęstniało od napięcia. Aż ja to poczułam, a przecież byłam tylko obserwatorem tej scenki.

Coraz częściej zauważam, jak trudno ludziom poradzić sobie z ciszą. W codziennym pędzie, otoczeni nieustannym szumem informacyjnym, zapominamy, jak wartościowe i więziotwórcze może być milczenie.

“Cisza jest jedną z największych sztuk konwersacji” – Marcus Tullius Cicero

Badania prowadzone w kulturze zachodniej (Koudenburg i in., 2011), pokazują, że już po czterech sekundach ciszy zaczynamy odczuwać dyskomfort, a milczenie często odbierane jest jako niezręczność czy brak zainteresowania.

W przeciwieństwie do tego, inne badanie (Yamada, 2015) wykazało, że Japończycy są zadowoleni, siedząc w milczeniu z innymi nawet przez 8,2 sekundy. Nie jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę japońską koncepcję „haragei”, która sugeruje, że najskuteczniejszym rodzajem komunikacji jest właśnie niemówienie.

Niezależnie od różnić kulturowych, na świecie obserwuje się niepokojący trend – lęk przed ciszą –  Sedatefobia, którego nazwa pochodzi od greckiego słowa sedate, oznaczającego “cichy, śpiący lub martwy”, oraz phobos, czyli “awersja, strach lub chorobliwy lęk”.

Skąd bierze się nasz lęk przed ciszą? Czy boimy się tego, co usłyszymy, gdy zamilkniemy? W erze smartfonów i mediów społecznościowych jesteśmy przyzwyczajeni do ciągłego strumienia informacji. Cisza staje się czymś obcym, wręcz niepokojącym.

Badanie Bruce’a Fella (2012) sugeruje, że technologia cyfrowa i media społecznościowe nasilają nie tylko nietolerancję wobec ciszy, ale także strach przed nią. W niektórych przypadkach do tego stopnia, że prowadzi to do ataków paniki lub znaczącego lęku. “Kiedy w moim pokoju nie ma żadnego hałasu, przeraża mnie to” – powiedział jeden z 580 ankietowanych studentów studiów licencjackich. “Zacząłem robić to zadanie w bibliotece i musiałem wrócić do pokoju kilka minut później, by wziąć iPoda, ponieważ biblioteka była tak cicha, że nie mogłem się odpowiednio skupić – stwierdził inny.

Rytuał ciszy aktem odwagi?

Znam wielu ludzi, a w praktyce jest to nawet większość osób, które spotykam na swojej drodze, niepotrafiących funkcjonować w domu bez włączonego telewizora w tle. Nawet gdy go nie oglądają, potrzebują dźwięku, by czuć się komfortowo. Kiedy pytam ich o powód, najczęściej mówią, że w ciszy czują się nieswojo, jakby coś im umykało lub boją się zostać sam na sam ze swoimi myślami.
W ciszy nie ma ucieczki przed refleksją, przed pytaniami, które być może od dawna tłumimy. Cisza wymaga konfrontacji z samym sobą, a to bywa trudne.

Czy zatem cisza to akt odwagi? Myślę, że tak. Wymaga odwagi, by zatrzymać się w biegu, by zrezygnować z ciągłego bombardowania się bodźcami. Wymaga odwagi, by usiąść z kimś i po prostu być, bez potrzeby wypełniania każdej chwili słowami. A przede wszystkim wymaga odwagi, by być tylko ze sobą i zaakceptować to, jacy jesteśmy bez szumu wokół.

Jako ludzie mamy nieustającą potrzebę rozumienia, wyjaśniania i zadawania pytań. Możemy czuć się zagrożeni, jeśli otrzymamy zdawkową odpowiedź lub nie otrzymamy jej wcale. Może to prowadzić do tego, że wypełniamy ciszę, podając dodatkowe szczegóły i być może dzieląc się większą ilością informacji, niż pierwotnie zamierzaliśmy. Czujemy się też niezrozumiani i niewysłuchani. Brak atencji ze strony drugiego człowieka, próbujemy wypełnić sami.

Bycie głośniejszym nie oznacza bycia bardziej zrozumianym

W świecie, w którym głośność często mylona jest z wartością, cisza może być rewolucyjna. Może być aktem buntu przeciwko powierzchowności i pośpiechowi. Może być sposobem na odzyskanie autentyczności w relacjach z innymi i z samym sobą.

„Największym problemem w komunikacji jest to, że nie słuchamy, aby zrozumieć. Słuchamy, aby odpowiedzieć” – Stephen Covey.

Nawet jeśli masz wiele do powiedzenia, czasami lepiej jest nic nie mówić. W ciszy, bez rozpraszania uwagi, ludzie czują się szanowani i doceniani.

Zachęcam więc do spróbowania. Następnym razem, gdy poczujecie potrzebę wypełnienia ciszy, zatrzymajcie się na chwilę. Pozwólcie sobie na milczenie. Zobaczcie, co się wtedy wydarzy. Może odkryjecie, że cisza nie jest pustką, ale przestrzenią pełną możliwości.

W świecie, w którym „ciągle coś”, aktem odwagi jest umiejętność mówienia wtedy, gdy niesie to jakąś wartość, a nie tylko po to, by płynęły słowa i przykryły to, co kryje się pod powierzchnią.

Powstaje zatem pytanie: co tak naprawdę chcemy zagłuszyć?

Felieton jest częścią mojej kolumny w Journal ANSWEAR, do której mam przyjemność pisać felietony ze świata i o świecie. Zapraszam Was serdecznie na refleksje do kawy.

 Jeśli moje wpisy i rekomendacje inspirują Was i pomagają planować wymarzone podróże, będzie mi ogromnie miło, jeśli postawicie mi kawę, która da mi jeszcze więcej energii do działania i dalszego tworzenia. Nad każdym wpisem spędzam wiele dni, tak by był on jak najbardziej pomocny. Kawa zawsze się przyda! :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Newsletter ze świata

Zapisz się na newsletter, w którym znajdziesz mnóstwo podróżniczych inspiracji z całego świata, informacje o moich najbliższych wystąpieniach czy porady jak zarabiać na podróżach i twórczości online w sieci.

Bądź na bieżąco!