Anakonda Amazon cruise – rejs luksusowym statkiem po Amazońskim lesie deszczowym

Pozwólcie, że opowiem Wam historię o jednej z najpiękniejszych podroży, jakie dane mi było doświadczyć. Podróży do serca żywej i pulsującej Amazonii. Takie cuda w Ekwadorze! 

Pomimo niewielkich rozmiarów, Ekwador jest fascynującym i pełnym niespodzianek krajem Ameryki Południowej. Jednak wciąż rzadziej wybieranym niż inne kraje kontynentu i zdecydowanie mniej odkrytym przez masowego turystę. To wszystko przemawia na jego korzyść. Do Ekwadoru należą piękne wyspy Galapagos na Oceanie Spokojnym, a na stałym lądzie kraj ten może poszczycić się malowniczymi przybrzeżnymi plażami i pustyniami. Dalej w głąb lądu pnie się w górę majestatyczne pasmo górskie Andów z ośnieżonymi szczytami i urokliwymi dolinami, a na wschodnich zboczach leży ekwadorski las deszczowy, o powierzchni ponad 42 000 mil kwadratowych (108 779 km2).

Przez lata ten cenny ekosystem pozostawał prawie nietknięty i słabo rozwinięty, co sprawia, że podróż tutaj jest doskonałą okazją doświadczenia tego, co znaczy bycie w pełni zanurzonym w naturalnej, dziewiczej dżungli lasów deszczowych.

Ekwadorska Puszcza Amazońska jest jednym z najbardziej magicznych miejsc na naszej planecie, pełnym życia i wielozmysłowych doświadczeń. Wiele urzekających dźwięków, krajobrazów, faktur, smaków i zapachów zanurza tu w doświadczeniach jak żadne inne, a człowiek co chwilę musi się szczypać, żeby sprawdzić, czy to przypadkiem nie jest sen na jawie.

Amazonię można zwiedzać na kilka sposobów, ale zdecydowanie do najbardziej wyjątkowych należy rejs statkiem. I jest tylko jedna firma, która oferuje takie doświadczenie – Anakonda Amazon Cruises. Amazońskie rejsy Anakondy przemierzają mityczne wody rzeki Napo, jednego z głównych dopływów Amazonki, i pozwalają zanurzyć się w otchłani Parku Narodowego Yasuní, który w 1989 r. został uznany przez UNESCO za jeden z rezerwatów biosfery, a National Geographic wybrał go jako jeden z siedmiu zrównoważonych kierunków na 2022 rok.

A to dopiero początek…

Amazonia – witajcie w zielonym sercu naszego świata

Wkraczając do ekwadorskiej Amazonii, wkracza się do świata, którego niewiele osób ma okazję doświadczyć. Zapachy, dźwięki i smaki są tutaj zupełnie inne, wyjątkowe i takie, które pamięta się już na zawsze.

Ekwador obejmuje tylko 2% całej Amazonii, ale ten stosunkowo niewielki obszar jest jednym z najbardziej zróżnicowanych i dziewiczych terenów w Ameryce Południowej, a być może i na świecie. Znajduje się tu Park Narodowy Yasuní, uznany za jedno z najbardziej różnorodnych biologicznie miejsc na Ziemi ze względu na ogromną liczbę gatunków zwierząt i roślin, które go zamieszkują. 

Na jego terenie występuje ponad 200 gatunków motyli, 596 gatunków ptaków, 150 gatunków płazów, 121 gatunków gadów i 200 gatunków ssaków, a ich liczba stale rośnie. Na każdej ćwierci kilometra (62 akry) ziemi rośnie ponad 1100 gatunków drzew. Niektórzy przyrodnicy twierdzą, że poziom bioróżnorodności w parku jest tak wysoki, że każda wyprawa do lasu deszczowego może zakończyć się odkryciem nowego gatunku. Samo to robi wrażenie, bo każdy kolejny dzień może sprawić, że zobaczysz coś, czego jeszcze nikt nie widział. A to w naszym świecie jest naprawdę wyjątkowe.

Anakonda Cruise i Manatee Cruise – rejs statkiem po Amazonii

Wybierając się do Ekwadoru na rejs po Amazonce, wiedziałam, że będzie to pomost pomiędzy światem Amazonii a światem współczesnym. To sposób na zanurzenie się w miejscu pełnym tradycji przodków, historii i najbardziej niesamowitych gatunków zwierząt, ale w unikatowej formie przyprawionej luksusem. Lubię bardzo takie nieoczywiste podróżnicze połączenia, których echo na długo zostaje w głowie.

A Anakonda Amazon Cruises, jedyna linia rejsowa działająca w Ekwadorskiej Puszczy Amazońskiej, została nominowana w trzech różnych kategoriach w pierwszej edycji World Cruise Awards i otrzymała nagrodę dla Najlepszej Rzecznej Linii Rejsowej Ameryki Łacińskiej, a statek wycieczkowy Anakonda Amazon – nagrodę dla najlepszej butikowej linii wycieczkowej w Ameryce Południowej, przyznawaną przez World Travel Awards w 2016 roku. I nie jest to wcale zaskoczeniem, bo statki Anakonda oferują genialne doświadczenia, łącząc przygodę z luksusem.

Do wyboru są dwa statki:

Pierwszy to Anakonda Amazon Cruise – najbardziej emblematyczny statek ekspedycyjny Amazonii. Zainspirowany przez potężnego świętego ducha Anakondy, dawcy życia i strażnika wód.

Jest majestatyczny i imponujący. Przywołuje słynną wyprawę w poszukiwaniu Eldorado (hiszp. el Dorado) i Kraju Cynamonu przeprowadzoną przez hiszpańskiego odkrywcę Francisco de Orellana, która rozpoczęła się w ekwadorskiej Amazonii. Choć nie osiągnęła swojego celu, doprowadziła do jednego z największych odkryć tamtych czasów – największej rzeki świata, którą nazwano Amazonką.

Drugi z kolei to Manatee Amazon Explorer – luksusowy statek przygoda, zainspirowany ochroną gatunków zamieszkujących ten niesamowity naturalny raj i nazwany na cześć jednego z nich, nieuchwytnego i łagodnego Manatee. Ten piękny statek symbolizuje istotną rolę bioróżnorodności w zachowaniu równowagi dziewiczego ekosystemu ekwadorskiej Amazonii. 

Miałam niezwykłą okazję być na obu.

Życie na statku płynącym przez Amazonię

Wszyscy zawsze zastanawiają się, jak wygląda życie na statku w miejscu tak odciętym od cywilizcji, jak Amazonia. I tu Was zaskoczę, nie ma ono nic wspólnego z surowymi warunkami panującymi w dżungli. Jest wręcz nieprzyzwoicie luksusowe, o czym przekonywałam się na nowo każdego dnia rejsu.

Na obu statkach znajdują się cztery przestronne apartamenty typu deluxe (24 m²/258 ft²) z prywatnym balkonem, klimatyzacją oraz prywatną łazienką z gorącą wodą i wanną z hydromasażem. Oprócz tego 14 apartamentów od strony rzeki (20 m²/215 ft²) z balkonem francuskim, klimatyzacją i prywatną łazienką.

Najlepsze jest to, że niezależnie typu pokoju, każdy z nich ma okna od podłogi do sufitu z widokiem na rzekę i las deszczowy. Taki widok każdego dnia o poranku po otwarciu oczu i tuż przed zaśnięciem, to według mnie największy luksus, jaki można sobie wymarzyć.   Ekwadorska kawa wypita o wschodzie słońca z odgłosami dżungli w tle, nigdy nie smakowała mi tak dobrze jak tutaj.

Statki same w sobie są mistrzostwem techniki i zdają się odpowiadać na wszystkie potrzeby pasażerów. Są doskonale wyposażone i zaprojektowane. Każdy ma trzy pokłady. Na pierwszym mieszczą się hol, jadalnia i kwatery załogi. Restauracja jest imponująca i elegancko urządzona; trzy razy dziennie serwowane jest w niej kilkudniowe menu à la carte. Codziennie do wyboru były nowe dania i żadne się nie powtórzyło. Wybór i sposób podania były zaskakujące, na najwyższym poziomie i w stylu gourment. Nigdy nie spodziewałabym się, że w sercu Amazonii będę rozkoszować się stekiem, świeżymi owocami morza czy artystycznymi, autorskimi deserami. A wszystko poprzeplatane lokalnymi smakami prosto z Ekwadoru. Do tego szeroki wybór win dostosowany do każdego dania.

Żeby nie było, że to tylko moje zdanie, zapytałam wszystkich uczestników rejsu, co sądzą o serwowanych posiłkach, a oni jak jeden mąż orzekli, że są genialne i że smakowało im dosłownie wszystko. Doceńmy fakt, że przygotować wyszukane dania na poziomie pięciogwiazdkowej restauracji na płynącym przez Amazonię statku, to prawdziwa sztuka i fenomen! Byłam pełna podziwu dla szefa kuchni i całej obsługi za osiągnięcie takiego poziomu.

Drugi pokład statku zajmują apartamenty butikowe i standardowe, a na trzecim mieszczą się bar, przestronny lounge z widokiem i apartamenty typu deluxe.

Najlepszy jest jednak górny pokład z tarasem słonecznym i uwaga – jacuzzi na dachu. Nie wiem, czy może być bardziej odrealnione doświadczenie niż siedzenie w jacuzzi i picie w nim szampana na dachu statku, który płynie przez Amazonię. Coś wspaniałego!

Ankonda i Manatee są praktycznie identyczne, jedyna różnica polega na tym, że Anakonda jest nieco większym statkiem i mieści więcej gości. Bardzo mi się podobało to, że statki były kameralne i nawet przy pełnym obłożeniu, około 30 osób, nie było to odczuwalne, a na pokładzie panował spokój, atmosfera relaksu i nic nie odciągało od natury wokół.

Rejs po Amazonii dzień po dniu

Życie na statku zaczyna się bardzo wcześnie rano, czyli około 6.00, gdy serwowane jest śniadanie. Mniej więcej o 7:30 rusza się canoe wzdłuż rzeki i w głąb dżungli. Po pierwsze dlatego, że z samego rana najłatwiej zobaczyć zwierzęta i ptaki, które wtedy żerują, światło jest najlepsze, a pogoda najbardziej znośna. Przed południem jest też najmniejsze prawdopodobieństwo deszczu, a w Amazonii ma on zupełnie inny wymiar. Jest intensywny i potrafi pokrzyżować plany, więc przewodnicy robią wszystko, aby go uniknąć.

W zależności od tego, który statek wybierzecie i jaki rozkład rejsu, możecie liczyć na różne doświadczenia i aktywności. Wszystkie one będą jednak wyjątkowe i pozwalą lepiej poznać niezwykły świat Amazonii. Do wyboru są cztero-, pięcio- i ośmiodniowe rejsy.

Oczywiście, im dłuższa podróż, tym więcej czasu i możliwości, ale osobiście uważam, że pięć dni spędzonych na statku daje wystarczająco dużo czasu, by spróbować różnych doświadczeń. Wiele z nich nakłada się w obu rejsach. Ja zaczęłam od statku Anakonda, aby potem przenieść się na Manatee i dopłynąć nim aż do granicy Ekwadoru z Peru.

Pozwólcie, że opowiem Wam jak wyglądała ta podróż…

Quito – Coca – Rzeka Napo

Moja podróż rozpoczęła się w Quito, stolicy Ekwadoru. Po 30-minutowym locie z Quito do amazońskiego miasta Coca, przesiadłam się do łodzi motorowej, która przez 90 minut sunęła rzeką w głąb Amazonii. Sama podróż w dół rzeki, dająca możliwość pierwszego zetknięcia się z pięknem Amazonii, była już atrakcją samą w sobie. Gdy dotarłam na pokład zostałam ciepło powitana przez całą ekipę statku, lokalnych przyrodników i kapitana. Ekwadorczycy to uśmiechnięci i niesamowicie życzliwi ludzie, więc bardzo szybko człowiek czuje się wśród nich po prostu dobrze.

Pierwszy dzień to był głównie czas na statku i cieszenie się naprawdę luksusowymi pokojami z widokiem na rzekę, schłodzonym szampanem czekającym w pokoju, gorącym prysznicem po długim dniu i przede wszystkim wspaniałą kolacją serwowaną przez doskonałego szefa kuchni. Pierwsze wrażenia były oszałamiające!

Po zmierzchu wybraliśmy się z przewodnikiem na nocny spacer po lesie, aby posłuchać odgłosów lasu deszczowego i poobserwować nocne zwierzęta.

Pañacocha i mityczna Laguna Piranii

Drugiego dnia o świcie, zaraz po śniadaniu, wyruszyliśmy zmotoryzowanym canoe w podróż w dół rzeki do delty rzeki Pañayacu. Naszym celem był nie tylko spacer po dżungli, ale też wyprawa kajakowa do jeziora Pañacocha (w języku Kichwa „Laguna Piranii”), ekosystemu zalewanego przez czarne wody rzeki. W otaczającym go chronionym lesie deszczowym żyją ssaki naczelne i ptaki, a także jest to doskonałe siedlisko piranii, Paíche lub pirarucu (jednej z największych ryb słodkowodnych na świecie), kajmana białego i setek innych zwierząt wodnych. Okoliczne chronione lasy deszczowe są domem dla naczelnych i różnych gatunków ptaków, które przeskakiwały nad naszymi głowami przez cały dzień. Jak się pewnie domyślacie, nie wypuszczałam aparatu z dłoni, bo to było tak piękne doświadczenie, że chciałam złapać na zdjęciach każdy najmniejszy detal.

Spacer po lesie był niesamowity i bardzo edukacyjny, ale moim ulubionym momentem tego dnia było pływanie kajakami po idealnie spokojnej lagunie Piranii. W wodzie odbijał się las deszczowy, nad głową latały kolorowe papugi, a ja czułam się tak, jakbym grała w filmie Avatar. Fenomenalne doświadczenie!

Dom legendarnego różowego delfina rzecznego i społeczność Secoya 

Kolejnego dnia rano zwiedzaliśmy dolny bieg rzeki Napo, co pozwoliło poobserwować z bliska różne gatunki ptaków, między innymi orły, oropendole i słynne amazońskie dzięcioły. Po południu dopłynęliśmy do ParkuNarodowego Yasuni, jednego z najbardziej zróżnicowanych biologicznie miejsc na świecie. Żyją tu legendarne różowe delfiny. Po drodze widziałam ich kilka, co jest rzadkością, więc tym bardziej było to wspaniałe przeżycie.

Te okolice są również domem dla wielu rdzennych społeczności zamieszkujących te tereny na długo przed tym, jak hiszpańscy konkwistadorzy po raz pierwszy postawili stopę w Amazonii. Ich życie toczy się wokół wody nawet bardziej niż wokół samego lasu deszczowego, bo to głównie rzeka i jeziora są dla nich źródłem pożywienia. Ma to swoje odzwierciedlenie w opowieści o powstaniu świata – wszystko zaczyna się od stworzenia wody, następnie lasu, roślin, zwierząt i wreszcie ludzi. Według nich życie pojawiło się w wodzie, która jest siłą napędową ziemi.

Te starożytne kultury do dziś nazywają las deszczowy swoim domem i kontynuują styl życia swoich przodków, podobnie jak to miało miejsce dawno temu, kiedy to po raz pierwszy wyruszyli na canoe wystruganych z pni drzew, aby odkryć swój świat.

Obecnie w ekwadorskiej Amazonii żyje dziewięć kultur tubylczych: Kichwas, Shuar, Shiwiar, Cofán, Siona, Secoya, Zápara, Andoa i Huaorani. Wiele jest otwartych na kontakt z odwiedzającymi, ale istnieją również dwa plemiona (znane jako Tagaeri i Taromenane), które postanowiły żyć w izolacji i unikać wszelkich kontaktów ze współczesnym światem. Mieszkają w granicach Parku Narodowego Yasuní, a ekwadorska konstytucja chroni je i ich prawo do pozostania w spokoju.

W pobliżu Yasuni mieszkają Secoyas, którzy chętnie przyjmują turystów i dzielą się doświadczeniami ze swojej codzienności.

Kolorowe papugi i spotkanie  z Kichwas 

Następny ranek był chyba najbardziej przeze mnie wyczekiwany. Tego dnia zaplanowane było popłynięcie do jedenego z najbardziej niesamowitych miejsc po tej stronie Zachodniej Amazonii – słynne lizawki z gliny papuziej. To wyjątkowe miejsce jest bogate w minerały i przyciąga setki kolorowych papug i ptaków amazońskich, które przylatują tu, by pożywić się gliną. A nam pozwala na bardzo bliskie obcowanie z papugami Macaw, znanymi jako Ary, które na ogół są płochliwe i niezwykle rzadko można je spotkać podczas spaceru po lesie deszczowym.

Papugi żywią się owocami i ziarnami, które zawierają toksyny i aby je zneutralizować nauczyły się jeść glinę. Z tego powodu, kilka razy dziennie przylatują tu, co nam daje szansę, bo popodziwiać je z naprawdę bardzo bliska. Nie będę kłamać – to był jeden z moich ulubionych momentów tej podróży.

Do wszystkich, którzy też uwielbiają obserwację ptaków i ich fotografowanie – gwarantuję Wam, będziecie zachwyceni!

Po południu mieliśmy też szansę odwiedzić projekt społeczności kobiet Kichwa, podczas którego można nauczyć się wiele o stylu życia tubylców wzdłuż rzeki Napo, kulturze ich przodków i ich społeczności, jak również możliwość uczestniczenia w programie ochrony żółwi Charapas, który Ankonda Cruises wspiera wspólnie z tą społecznością.

Wieża widokowa i zachód słońca nad Amazonią 

Kolejny dzień zaczął się od ponownego zagłębienia się w las pierwotny i podziwiania różnych gatunków roślin i dzikich zwierząt endemicznych. Przewodnicy byli nieocenieni! Większość z nich urodziła się i wychowała na tych terenach, więc wspaniale potrafią pokazać swój dom. Robią to z empatią, miłością do przyrody i pasją.

Odgłosy dżungli są stałym towarzyszem ekwadorskiej Amazonii i przypominają o obfitości życia, które otacza nas w tym niezwykłym miejscu. Niesamowicie stymulujący jest nieustanny szum owadów, przerywany śpiewem ptaków, żab i ropuch, które nawołują, aby przyciągnąć swoich towarzyszy. I oczywiście, nawiedzający zew małpy wyjca, dźwięk niepodobny do żadnego innego, który z całą swoją siłą przypomina, że jest się w sercu puszczy.

Jednym ze wspaniałych doświadczeń w Amazonii jest 45-metrowa wieża widokowa zbudowana na olbrzymim, tysiącletnim drzewie kapokowym. Rozciąga się z niej imponujący widok (360°) na korony drzew i bezkres Amazonii. Przychodzi się tu na zachód słońca, bo jak nigdzie indziej, z tej perspektywy powala na kolana. To był mój ostatni punkt tej podróży i muszę Wam powiedzieć, że nie mogłam sobie wymarzyć lepszego miejsca na pożegnanie się z Amazonią i po raz kolejny uświadomienie sobie, jak wspaniały, różnorodny i tajemniczy jest nasz świat.

Sustainable traveling i wyjątkowa podróż edukacyjna

Jestem zdania, że w obecnym świecie masowej turystki coraz bardziej rozwiniętej i dostępnej dla coraz większej ilości podróżujących, musimy jeszcze bardziej stawiać na zrównoważone podróże oraz takie, które dbają o środowisko, chronią lokalne kultury i przede wszystkim edukują.

Amazon Cruises są doskonałym przykładem takich wypraw i tym bardziej cieszę się, że mogłam być ich częścią i opowiedzieć Wam o nich. Za całym pomysłem stoi dyrektor generalny Raul Garcia, który opracował model zrównoważonej ekoturystyki o nazwie „Amazon Sustainability Circle”. Obejmuje on ponad 15 rdzennych społeczności żyjących wzdłuż rzeki Napo i współpracuje z dwoma programami ochrony zagrożonych gatunków – żółwi Charapa i delfinów Pink River.

W ten sposób Anakonda Amazon Crusies stworzyło alternatywną formę dochodu dla lokalnych społeczności. Turystom zapewniło autentyczne doświadczenia, możliwość poznania fascynujących miejsc, cieszenia się bioróżnorodnością i poznawania kultur przodków, jednocześnie wspierając ochronę tego niesamowitego ekosystemu.

Wszyscy przewodnicy pracujący dla Anakonda Amazon Cruise są Ekwadorczykami, urodzonymi w tym regionie, dlatego tak doskonale rozumieją tutejszą przyrodę i ludzi. Ich wrażliwość, wiedza i pełne szacunku podejście do świata przyrody oraz mniejszości zamieszkujących te tereny są wyjątkowe, poruszające i przede wszystkim naprawdę uczą tych, którzy chcą słuchać i zrozumieć ten świat. To nie jest zwykła podróż. To podróż, która wiele wnosi i wiele po sobie zostawia, a przede wszystkim poszerza świadomość.

Co warto wiedzieć przed podróżą do serca Amazonii

Pogoda – od słońca do deszczu w mgnieniu oka

Klimat w ekwadorskiej puszczy amazońskiej nigdy nie ulega drastycznym zmianom. Przez cały rok temperatury wahają się od 79°F do 95°F (26°C do 35°C). Ze względu na położenie Ekwadoru na równiku, słońce wschodzi i zachodzi codziennie o tej samej porze, bez konieczności przestawiania się na czas letni. Z tego samego powodu w ekwadorskich lasach deszczowych występują tylko dwie główne pory roku: chłodniejsza pora sucha (czerwiec–wrzesień) i cieplejsza pora wilgotna (październik–maj). Niezależnie od pory roku, trzeba natomiast liczyć się z nagłymi opadami deszczu.

Życie wedle rytmu przyrody – nie wszystko zgodnie z planem

Pomimo tego, że bycie na statku czasami pozwala zapomnieć, że jest się w sercu dzikiej przyrody, to wystarczy wskoczyć rano do canoe, aby szybko przypomnieć sobie, że jest się w świecie, w którym przyroda dyktuje warunki. Choć cała ekipa statku stara się trzymać planu odwiedzanych miejsc i zaplanowanych na dany dzień rzeczy, bardzo często zdarza się, że trzeba go zmieniać z minuty na minutę. Nagle zacznie padać (a deszcz w Amazonii eskaluje bardzo szybko), zmienią się pływy w rzece, więc statek musi zwolnić tempo lub ze względu na porę suchą w rzeczce będzie więcej mielizny, co wpływa na przebieg rejsu. Doświadczyłam wszystkich tych okoliczności, więc moja jedyna rada jest taka, by nie przejmować się zmianami, brać tę nieposkromioną przyrodę taką, jaka jest i z dużą dozą wyrozumiałości przyjmować wszystkie zmiany, które proponuje ekipa statku. To jedna z tych podróży, która potrafi być nieprzewidywalna, ale na tym polega ta przygoda, że nigdy nie wiadomo, co danego dnia szykuje dla nas Amazonia.

Internet i kontakt z cywilizacją

To że czasami da się złapać połączenie internetowe, jest naprawdę niezwykłe w miejscu tak oddalonym od cywilizacji. W zależności od tego, gdzie danego dnia zatrzyma się kapitan na noc, udaje się złapać sygnał lub nie. Nie jest to szybki Internet, ale pozwala na sprawdzenie maila. Moja rada jest jednak taka, by nie planować sobie na czas podróży pracy, bo próba stałego kontaktu online może okazać się frustrująca (przetestowałam na sobie).

Ekwadorska Puszcza Amazońska jest żywym laboratorium, które zaprasza do przeżycia doświadczeń, na które nie mamy szansy w zabieganym cyfrowym świecie. Daje sobie możliwość powrotu do istoty życia, wyciągnięcia z niego wniosków i ponownego połączenia się z naturą. Po to jest ta podróż!

Szczepienia i komary

Jeśli chodzi o szczepienia, to nie ma żadnych obowiązkowych w przypadku Ekwadoru. Jest tylko standardowy, zalecany na całym świece zestaw szczepień podstawowych, które po prostu dobrze mieć, podróżując w tropiki: WZW A i B, dur brzuszny, tężec, błonica oraz cholera. W regionie Amazonii (zwłaszcza od strony Kolumbii – tam akurat jest to wymagane) – zaleca się szczepionkę na żółtą febrę.

Koniecznie weźcie też ze sobą repelenty (najlepiej z dużą zawartością DEET takie jak Mugga), zwłaszcza jeśli wyjazd planujecie w porze deszczowej. Ja byłam w porze suchej, jednak używałam ich regularnie, choć komarów nie było dużo, co jest wręcz zaskakujące jak na wyobrażenie ich ilości w Amazonii.

Co spakować do Amazonii

To Amazonia, więc niezależnie od pory suchej czy deszczowej będzie gorąco, deszczowo i wilgotno.

  • Najlepiej sprawdzają się szybkoschnące ubrania i te które przepuszczają powietrze, czyli len. Wybierajcie długie rękawy i nogawki, bo dodatkowo chronią przed komarami. Ja praktycznie całą podróż spędziłam w legginsch i lnianych koszulach. Sprawdziły się idealnie.
  • Wybierajcie neutralne kolory ubrań i unikajcie rzucających się w oczy ubrań w jaskrawych lub białych kolorach, aby nie rozpraszać ani nie straszyć zwierząt. Im bardziej wtopicie się w otoczenie, tym lepiej.
  • Tenisówki lub adidasy to konieczność. Ja całą Amazonię schodziłam w Vansach i było super.
  • Kalosze i ponczo przeciwdeszczowe – będę na Was czekały na statku, co jest dużym ułatwieniem przy ograniczonym bagażu.
  • Kostium kąpielowy – będą miejsca, w których będzie można pływać. Szkoda by nie móc skorzystać.
  • Krem z wysokim filtrem (blisko równika słońce operuje bardzo mocno, nawet gdy nie czuć go przez chmury).
  • Okulary z filtrem UV – z tego samego powodu co powyższe.
  • Czapka z daszkiem lub coś na głowę – niezastąpione!
  • ładne i eleganckie rzeczy przydadzą się na statku – w końcu to luksusowy statek i nie chcecie jeść kolacji degustacyjnej w outdorowych ubraniach.
  • Nie musicie martwić się o ładowanie sprzętów na zapas – na statku z powodzeniem można wszystko ładować, jest normalna elektryczność.
  • Przyda się wodoodporny plecak – często chodzi się w deszczu; w kajaku nie chcecie zamoczyć aparatu.
  • Żel odkażający do rąk – bardzo przyda się w terenie i zawsze używajcie go przed jedzeniem. To wciąż są tropiki i trzeba bardzo dbać o higienę.
  • Sprzęt fotograficzny – w Amazonii fotografowałam aparatem Olympus OM‑D E‑M1 Mark III i do tego obiektywem M.Zuiko Digital ED 100‑400mm F5.0‑6.3 IS oraz M.Zuiko Digital ED 14‑150mm F4‑5.6 II

 Jeśli moje wpisy i rekomendacje inspirują Was i pomagają planować wymarzone podróże, będzie mi ogromnie miło, jeśli postawicie mi kawę, która da mi jeszcze więcej energii do działania i dalszego tworzenia. Nad każdym wpisem spędzam wiele dni, tak by był on jak najbardziej pomocny. Kawa zawsze się przyda! :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to