Szwajcarskie poranki, joga wśród wzgórz i niesamowity hotel Rigi Kaltbad z widokiem na Alpy

Ostatnio sporo pisałam Wam o outdoorowej stronie Szwajcarii, czyli wyzwaniowych hikach, wspinaniu się na lodowce i odkrywaniu najpiękniejszych przyrodniczych zakątków. Koniecznie rzućcie okiem na Matterhorn Glacier Paradise (Klein Matterhorn) w Szwajcarii – przytłaczająca potęga natury i widok na 14 lodowców czy Interlaken i Augstmatthorn trail – najbardziej wyczekiwany hike w Szwajcarii.

Jednak w podróżach najbardziej lubię balans i jeśli przez kilka dni codziennie funduję sobie kilkunastogodzinną wspinaczkę po górach, to taki maraton lubię zakończyć w jakimś pięknym miejscu, zwolnić tempo, dorzucić szczyptę luksusu. I pisząc luksus, wcale nie mam na myśli bardzo drogich hoteli czy wielkich resortów. Dla mnie luksusem jest wspaniały widok z okna przy porannej kawie, miejsce na zrobienie treningu blisko natury, pyszne jedzenie czy po prostu wnętrze cieszące oko. Uwielbiam wyszukiwać takie miejscówki podróżując po świecie i mają one specjalne miejsce na moim blogu w kategorii Luksusowe podróże

Szwajcarzy są mistrzami tworzenia miejsc z duszą, blisko przyrody i z wyjątkowym klimatem, więc nietrudno tu o znalezienie hotelu, który gwarantuje niezapomniane chwile. Mój ostatni wypad do Szwajcarii był głównie skoncentrowany na letnich wędrówkach w okolicach Interlaken i Zermatt. Było bardzo intensywnie, więc na koniec zostawiłam sobie pobyt w niezwykłym  Rigi Kaltbad Swiss Quality Hotel, który słynie ze swojego spa. I uwaga: ma tylko trzy gwiazdki, ale dla mnie pobyt w nim spełniał wszystkie warunki luksusu, o których napisałam Wam powyżej. Pozwólcie, że zabiorę Was w to niezwykłe miejsce w Alpach.

Rigi Kaltbad – niesamowity hotel na wzgórzach

Do Rigi Kaltbad było mi trochę nie po drodze, bo jechałam prosto z Zermatt. Nie żałuję jednak, bo podróżowanie po Szwajcarii samo w sobie jest atrakcją i przyjemnością ze względu na komfort pociągów czy statków i zawsze gwarantowane widoki po drodze. Podróż trochę trwała, bo jechałam pociągiem z dwiema przesiadkami z Zermatt prez Bern do Luzern.

Z Luzern natomiast statkiem do Weggis, a ostatni odcinek z Weggis do Rigi Kaltbad odbyłam piękną, zabytkową kolejką. Jedna podróż a tyle środków transportu, ale gdy dojechałam na miejsce, od razu zrozumiałam niezwykłość tego hotelu. Jest położony w odosobnieniu, wysoko ponad miejscowością i jeziorem i roztacza się z niego powalający widok na Alpy. Okolicę spowija cisza, mgła i tylko w oddali słychać delikatne dzwoneczki pasących się krów.

Sam budynek niczym szczególnie się nie wyróżnia, pokoje czyste i prosto umeblowane w typowo górskim, szwajcarskim stylu. Jednak w przypadku Rigi Kaltbad,  nie przyjeżdża się tu dla designu wnętrza, tylko dla widoków, ciszy, położenia i jednego z najbardziej niezwykłych spa w Szwajcarii.

To nie przypadek, że Rigi stało się znane jako Królowa Gór. Jest źródłem wielu legend i bajek. Prawdopodobnie jednak żadna góra w Szwajcarii nie oferuje swoim gościom większej różnorodności niż Rigi, która otoczona jest od południowej strony jeziorem Lucerna. Wyobraźcie sobie to miejsce jako śródziemnomorski ogród Edenu. Wspinajcie się na szczyt i podziwiajcie wspaniałą panoramę od Płaskowyżu Szwajcarskiego po cały łańcuch Alp. Rigi jest również wyjątkowe ze względu na swoje centralne położenie, łatwo tu dotrzeć z całej środkowej Szwajcarii. W najciemniejsze dni można też uciec od mgły, udając się do Rigi Kaltbad (na wysokości ok. 1500 m) i zakosztować odrobiny nieba, wygrzewając się w ciepłym słońcu z widokiem na szczyty górskie i morze chmur na dole.

Kąpiel w bajkowej scenerii z zapierającym dech w piersi widokiem na Alpy

Rigi Kaltbad ma tradycję kąpieli od przeszło 600 lat. W dawnych czasach wody lecznicze źródeł mineralnych „Kaltbad” przyciągały ludzi z całego świata. Od lipca 2012 roku ta tradycja jest kontynuowana w mineralnym kąpielisku Rigi Kaltbad, zaprojektowanym przez znanego na całym świecie architekta Mario Botta. 

Rigi Kaltbad Mineral Baths & Spa odzwierciedla szacunek dla kąpieli, jaki na przestrzeni wieków wykształciły kultury greckie, rzymskie i arabskie. W tych kulturach łaźnie publiczne były traktowane z takim samym pietyzmem jak religijne miejsca kultu. W świecie arabskim były one nawet budowane obok siebie (hammamy).

Rigi Kaltbad Mineral Baths & Spa znajduje się bezpośrednio pod nowo wybudowanym rynkiem miejskim „Giardino Minerale” („Ogród Mineralny”), zaprojektowanym również przez Mario Botta. Z jednej strony plac graniczy z nowym dworcem kolejowym Vitznau-Rigi Cog, a z drugiej strony z charakterystyczną okrągłą wieżą, która jest głównym wejściem zarówno do znajdujących się pod nim łaźni mineralnych, jak i górskiej stacji kolejki linowej doceirającej do Weggis. Same łaźnie zostały zaprojektowane przez Mario Bottę jako miejsce odpoczynku i relaksu. Są idealne, by odpocząć po chodzeniu po szwajcarskich szlakach, zregenerować się i  po prostu cieszyć chwilą. W ciągu dnia gwarantują wspaniały widok na góry z punktu widokowego Rigi Kaltbad. Natomiast nocą kąpiele nabierają mistycznego charakteru. Jako goście hotelu możecie z nich korzystać w ramach pobytu, jeśli natomiast zdecydujecie się nocować gdzie indziej – można wykupić jednodniowy karnet na korzystanie ze spa. 

Mgliste szwajcarskie poranki i joga z widokiem

W Rigi spędziłam dobę. Wystarczyło, żeby odpocząć, naładować baterie i rewelacyjnie zakończyć wyjazd. Pierwszego dnia zaraz po przyjeździe spędziłam popołudnie w spa, ciesząc się tym miejscem. I mimo że tego nie planowałam, następnego dnia wstałam o świcie, żeby zrobić jeszcze jeden krótki trekking na szczyt Rigi. Nie chciało mi się bardzo, ale było warto, bo całość zajęła 1,5 godziny, a widoki po drodze dosłownie mnie powaliły. Na szlaku nie było absolutnie żywej duszy, wszystkie wzgórza spowijała mgła, a moimi jedynymi towarzyszami były pasące się krowy. Iście szwajcarskie doświadczenie.

Szlak Rigi Kulm – Kulmhütte – górna Schwändihütte – Des Alpes – Rigi Klösterli jest spektakularny. Trasa jest dość stroma w niektórych częściach i obejmuje spadek wysokości 400 metrów między Rigi Kulm i Rigi Klösterli. Ostatni odcinek między Des Alpes a Rigi Klösterli jest asfaltową ścieżką. Jeśli lubicie mniej turystyczne szlaki, ten będzie idealny.

Rozpoczyna się od przejrzystego widoku nad linię drzew majestatycznych gór Mythen i imponującego obszaru osuwiskowego w Rossbergu. Do dziś można zobaczyć, gdzie w 1806 roku zawaliło się 20 milionów metrów sześciennych skał i zakopało wioskę Goldau. Dolna część szlaku prowadzi przez romantyczne lasy górskie po drodze do Klösterli. Tutaj zatrzymał się Johann Wolfgang von Goethe, kiedy po raz pierwszy odwiedził Szwajcarię w 1775 roku. Zainspirowany urokliwą górą Rigi, poczuł się „otoczony splendorami świata”. Myślę, że  spędzając tu poranek, zrozumiecie, o co mu chodziło :)

Wróciłam na śniadanie i na poranną jogę, która marzyła mi się przez cały wyjazd. W Szwajcarii nie potrzebujecie nic wyjątkowego, żeby urządzić sobie epicki trening na świeżym powietrzu. Wystarczy mata czy ręcznik i właściwie każda przestrzeń na łące jest idealna, żeby potrenować. Do Rigi pasowała mi joga – to miejsce jest wyciszające, chillowe, idealne żeby pomedytować o poranku. To był mój najlepszy trening w Szwajcarii.

Jeśli szukacie inspiracji na letni wędrówkowy wyjazd do Szwajcarii, to koniecznie rzućcie okiem na wpis, w którym opisałam szczegółowo cały plan mojej podróży.