close
IndiePsychologiaRefleksje

Za głupia, za brzydka, za bardzo polska na…

Za kilka dni wylatuję do Indii na zaproszenie Ministerstwa Turystki i Incredible India, aby odbyć podróż luksusowym pociągiem w stylu Orient Express (więcej TUTAJ) i zobaczyć najciekawsze i najpiękniejsze miejsca na południu kraju. Brzmi wspaniale? Ja też tak sądzę! I dlatego nie zawahałam się ani przez chwilę, gdy zobaczyłam w Internecie możliwość zgłoszenia swojego bloga do tego wydarzenia :)

Jednak cały ten projekt skłonił mnie do pewnej refleksji. Informacje o nim krążyły już kilka tygodni temu po różnych podróżniczych (i nie tylko) forach i generowały duże zainteresowanie. Niestety większość komentarzy była skoncentrowana na tym, że ta podróż jest tylko dla „wybranych” (cokolwiek to znaczy) i że Polaków na pewno nie wezmą, a większość ludzi pisała w stylu „marzę o tym, ale i tak by mnie nie wzięli, bo jestem za słaby, za słabo mówię po angielsku (!), nie nadaję się itp. itd.”.

Byłam przerażona sposobem, w jaki ludzie o sobie myślą i piszą!

Jak widzicie, wzięli Polkę, więc już samo to założenie okazało się nieprawdziwe. Nie mam największego bloga na świecie (i to nie było żadne kryterium), nie jestem native speakerem z języka angielskiego, nie jestem też w żaden sposób „naznaczona i wybrana”. A jednak zostałam zaproszona, aby zwiedzić Indie i podzielić się swoimi wrażeniami.

Zaproszono mnie, bo kocham podróże, jestem otwarta na nowe doświadczenia i kulturę i sprawia mi radość dzielenie się tym, co w życiu jest piękne i fascynujące. A przede wszystkim dlatego, że nie miałam w sobie bariery, aby zgłosić swój udział. Nie analizowałam, czy jestem wystarczająco dobra. Po prostu nagrałam swoje video zgłoszeniowe i je wysłałam. Tylko tyle lub aż tyle.

Próbuję Wam pokazać na swoim przykładzie, że czy to chodzi o studiowanie za granicą, czy pracę w innym kraju, czy też sięganie po swoje marzenia, nie ma tam żadnych granic. Nie ma znaczenia, ile macie lat, że jesteście z Polski (to akurat jest wyróżnienie i powód do dumy) ani to, że nie mówicie po angielsku z brytyjskim akcentem (tak jak wmawia się w szkołach – albo z akcentem jak z filmów, albo się nie odzywaj). Jeśli wierzycie w to co robicie, to inni też w to uwierzą.

Ostatnio ktoś zapytał mnie:

Co jest kluczem do Twojego sukcesu?

Nie ma na to jednej odpowiedzi.  Jest natomiast jedna zasada, której trzymam się od lat: nigdy nie słucham, gdy ktoś mówi mi, że czegoś się nie da, bo innym się nie udało lub bo nikt inny nie próbował. Wiecie dlaczego? Bo w większości przypadków powiedzą to ludzie, których paraliżuje strach, którzy sami boją się przekroczyć pewną granicę lub nie są gotowi na porażkę. Jeśli miałabym słuchać takich rad, to do teraz siedziałabym w domu przerażona życiem i swoją nieudolnością.

Ta zasada nie jest receptą na sukces, ale pierwszym do niego krokiem.

Nawet nie zdajecie sobie sprawy, ile razy słyszałam, że coś jest nieosiągalne. Szczerze mówiąc praktycznie za każdym razem, gdy postanawiałam zrobić coś inaczej, coś dla mnie dużego i rozwojowego, trafiali się doradcy radzący, że może lepiej nie…

Blog? To się nie uda, przecież jest już tyle blogów…

Książka podróżnicza? Przecież już wszystko zostało opisane…

Wyjazd na stypendium badawcze do Australii? Polaków tam nie biorą, to tylko dla najlepszych…

Studia w Korei Południowej? Do tej pory nikt się nie odważył, bo trzeba sobie poradzić na końcu świata…

Diamentowy Grant na badania w czasie studiów? Humanista i to psycholog nigdy tego nie dostanie, to tylko dla ścisłych umysłów i technicznych kierunków…

I tym podobne, i tak dalej, bez końca.

Spójrzcie – czy to były rzeczy bardzo ważne, czy mniej ważne, schemat był taki sam. Ja coś chciałam, a inni bardzo nie chcieli, żeby mi się udało.

Ile razy w życiu ktoś powiedział Wam, że nie jesteście wystarczająco: wysocy, mądrzy, ładni, dojrzali, młodzi, szybcy, bogaci aby czegoś spróbować? Ja setki razy słyszałam, że coś jest niemożliwe, i że na pewno nie dla mnie. Słyszałam, ale nigdy nie słuchałam. Prawdą jest, że nikt nie wie, co jest w Was. Tylko Wy wiecie, co możecie osiągnąć i do czego jesteście zdolni, co potraficie, jakie są Wasze marzenia, pragnienia i talenty. Więc cokolwiek jest w Waszym sercu, podążajcie za tym i nie pozwólcie by inni ludzie sprawiali, że czujecie się niewystarczający.

Nie planowałam tego wpisu, po prostu kolejny raz z przykrością obserwuję jak bardzo nie wierzymy w siebie, jak krzywdząco o sobie myślimy i mówimy oraz jak bardzo niesprawiedliwi dla siebie jesteśmy.

A tu chodziło TYLKO o podróż pociągiem po Indiach. Mimo to ludzie równali się z błotem, jakby to miała być podróż dla królów świata, a nie pasjonatów, otwartych na nowe miejsca, uczenie się i poznawanie.

Zwłaszcza my Polacy mamy w sobie taką tendencję do uważania się za gorszych od reszty świata. A nie jesteśmy. Poczynając od tego, że nie ma czegoś takiego, jak lepszy lub gorszy kraj. Ludzie są tacy sami, mają te same marzenia, plany i lęki. Położenie geograficzne, czy zasoby danego kraju nie sprawiają, że jego mieszkańcy są „lepszym” lub „gorszym” sortem ludzi. Takie myślenie to pierwszy krok do powstania, a potem umacniania niebezpiecznych stereotypów i uprzedzeń. A często to my jesteśmy ich źródłem i dajemy innym przestrzeń do ich powielania i utrwalania.

Nigdy w życiu nie czułam się gorsza ze względu na swoją narodowość.

Nie spotkałam się z żadnym krzywym spojrzeniem czy docinkami  z powodu tego, że pochodzę z Polski. Po pierwsze dlatego, że wbrew pozorom dla większości ludzi nie ma znaczenia, skąd jesteś. Przeciętny człowiek ma w nosie czy to Francja, Polska czy Peru i zareaguje na to w podobny sposób – „Aha, to fajnie. A ja jestem z …”. I tyle. Temat popłynął dalej.

Po drugie, nigdy nie pozwalam sobie na to, aby ktoś spojrzał na mnie z góry i próbował mnie szufladkować. Jeśli nie pozwalasz sobie na to i nie stawiasz się w pozycji niepewności i zażenowania, to masz taką ramę emocjonalną i taką energię, że nikt nawet nie spróbuje pomyśleć o Tobie inaczej, niż o pewnym siebie, dumnym z siebie i swojego pochodzenia człowieku.

Wiem, że czasem trudno jest uwierzyć, że w niczym nie jesteśmy gorsi, skoro ładuje się nas wyidealizowanym światem Internetu, a w codziennym życiu wyśrubowanymi kryteriami. Przykłady ludzi wokół czasem wydają się być nierealne, niedoścignione i tak też są pokazywane. Ale wtedy spróbujcie sobie pomyśleć o realnej osobie, która jest blisko Was, a która w konsekwentny sposób walczy o swoje marzenia i wierzy tylko sobie, a nie krzykaczom wokół.

Sukcesem jest każda próba zrobienia czegoś po swojemu i wedle własnych możliwości. A do tego nie potrzebujecie opinii innych, specjalnych talentów czy pochodzenia.

Ja zawsze w chwilach niepewności przypominam sobie słowa Marlin Monroe:

„Always, always believe in yourself, because if you don’t, then who will Sweetie?”

A teraz lecę pakować się na moją wymarzoną orientalną podróż po Indiach :)

7 komentarzy

  1. To chyba wynika z tego wychowania typu siedź w kącie, bądź skromna i pokorna, a ludzie sami cię znajdą. Tymczasem szczególnie dzisiaj jak sama nie zawalczysz o swoje marzenia to nikt tego za ciebie nie zrobi. Nie mówię już o gadaniu typu: Chcesz być psychologiem? Przecież po tym nie ma pracy…

  2. Dziękuję za ten wpis! Poruszyłaś bardzo ciekawy dla mnie temat. Często podziwiamy innych, nie widząc i nie zastanawiając się ile pracy, potu i łez wylali aby to osiągnąć. A przecież każdy z Nas jest wyjątkowy i ma takie same zasoby, kwestia jedynie w jaki sposób je wykorzystasz. Czy podejmiesz wyzwanie, przejmiesz kontrolę i ruszysz po swoje marzenia! Mieszkam w Niemczech, pracuję w międzynarodowym środowisku i absolutnie zawsze jestem dumna, że mogę reprezentować Polske. Zawsze opowiadam moim znajonym, że Polska to piękny kraj pełen wspaniałych, ambitnych i ciekawych Świata ludzi. Serdecznie gratuluje wygranej! Cieszą mnie osiągnięcia innych osób i czekam z niecierpliwością na relację z podróży! Życzę dużo radości i dobrej zabawy!

  3. Cześć!
    W 100% podpisuję się pod twoim wpisem!
    Sama doświadczyłam także niejednokrotnie sytuacji, w której ludzie mówili „nie uda ci się”, „po co się w ogóle starać” itd. Ja spełniam swoje marzenia, realizuję wyznaczone cele i żyję tak jak chce, abym ten krótki czas jaki spędzamy na Ziemi przeżyć najpiękniej jak się da!
    „Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi”
    Dżem
    Czytam twojego bloga od pewnego czasu i jesteś dla mnie osobą godną podziwu! Widzę trochę podobieństwa między mną i tobą. Studiuję psychologię i kocham podróże <3

  4. Bardzo fajnie napisane :) Też nie rozumiem tego strachu przed wyzwaniami. Gdy straciłem pamięć miałem co prawda liczne obawy, nawet przed wychodzeniem z domu, ale wystarczy znaleźć sobie powód dla którego warto i się go trzymać. Też często słyszę, nie pojadę bo: to daleko, nie mam pieniędzy, nie znam języka, nie mam z kim itp. itd. A przecież wystarczy tylko chcieć: daleko – fajnie zobaczę może więcej, nie mam kasy na wypasiony hotel – są fajne hostele, a w nich ciekawi ludzie, nie znam języka – mam ręce i w podróży nauczę się kilku miejscowych zwrotów „lokalsi” to docenią i pomogą, nie mam z kim – samotne wyjazdy też są fajne i można kogoś fajnego na nich poznać. Świat stoi przed nami otworem, trzeba tylko odważyć się zrobić ten pierwszy krok, następne przyjdą same i nawet się nie spostrzeżemy, że raźno już przez niego biegniemy (a jak wiadomo, bieg to endorfiny, a endorfiny to szczęście ;) )

  5. Uwielbiam Cię Ola za to, że zawsze poruszasz ważne kwestie, takie które mają znaczenie nie tylko dla podróżujących, ale po prostu dla ludzi. Zgadzam się z Tobą, że bardzo przykre jest to jak potrafimy siebie umniejszać i jak to jest destrukcyjne dla naszego działania. Dziękuję, że o tym piszesz .

  6. Rewelacyjny tekst. Życzę sobie, aby więcej było w Internetach treści, które niosą taką wartość i dojrzałość. Pozdrawiam z drogi!

  7. Ola gratuluję Ci wspaniałej przygody! Jesteś przykładem do naśladowania i inspiracją dla wszystkich niedowiarków chodzących po tym padole. Pokazujesz, że wiele można, bo wiele też zależy od naszego podejścia. Cieszę się, że trafiłem na Twój blog, bo zawsze przyjemnie jest mi tu wracać i jest to wartościowego przeczytać. Trzymam kciuki i uważaj na siebie w Indiach :)

Napisz komentarz

17 − sixteen =